Czy OSINT jest legalny?

Co do zasady, OSINT jest legalny, ponieważ opiera się na gromadzeniu informacji z ogólnodostępnych, publicznych źródeł. Korzystanie z danych, które ktoś dobrowolnie upublicznił (np. posty na blogu, wpisy w KRS, informacje na stronie firmowej), nie łamie prawa. Kluczowa różnica między OSINT-em a hackingiem czy szpiegostwem polega na metodzie pozyskania: OSINT nie przełamuje zabezpieczeń, nie łamie haseł i nie wykorzystuje luk w systemach. Jednakże, "dostępne publicznie" nie zawsze oznacza "wolne do dowolnego użycia".

RODO i ochrona danych osobowych

Największym wyzwaniem prawnym jest ochrona danych osobowych (RODO/GDPR). Fakt, że dane (np. imię, nazwisko, zdjęcie, email) są dostępne w sieci, nie zwalnia analityka z obowiązku ich ochrony. Przetwarzanie danych osobowych (gromadzenie, analizowanie, przechowywanie) wymaga podstawy prawnej (np. uzasadnionego interesu). Masowe ściąganie danych o użytkownikach (scraping) i tworzenie ich profili bez ich wiedzy może naruszać przepisy o ochronie prywatności, co wiąże się z ryzykiem wysokich kar finansowych, nawet jeśli dane te był pierwotnie jawne.

Etyka i "szara strefa"

Granica między legalnym OSINT-em a przestępstwem bywa płynna. Pozyskiwanie danych z wycieków (breach data), używanie fałszywych tożsamości do infiltracji zamkniętych grup (sockpuppets) czy wykorzystywanie niezabezpieczonych, ale prywatnych serwerów (np. otwarte buckety S3), to działania w "szarej strefie" prawnej i etycznej. Profesjonalny analityk OSINT powinien kierować się kodeksem etycznym: weryfikować źródła, nie szkodzić niewinnym osobom i działać w granicach prawa, unikając metod, które mogłyby zostać zakwalifikowane jako nieuprawniony dostęp do systemu informatycznego (art. 267 KK).